wtorek, 14 października 2025
Dzwoni budzik w telefonie, a za oknem gra syrena karetki pogotowia. Przez chwilę nie wyłączam budzika. Dlaczego nie wyłączam budzika? Chyba upajam się kakofonią, która o dziwo nie jest aż tak kakofoniczna, bo ta syrena i trąbienie, i wibracje układają się w ścianę dźwięku jak z utworu rockowego.
Później – nagły, ostry deszcz zaburzył krajobraz i zderzył ze sobą plany. Przeniósł liście bliżej ziemi, rozprzestrzenił się przez całą gęstość powietrza, zamieniając je w rojną nagłość sprzeczny dążeń, miotanych wiatrem. W tym zgiełku kropel zobaczyłem, jak we wzburzoną kipiel żółtozielonych liści kasztanowca wpada wrona, przepadając natychmiast, niczym upuszczony w jezioro zegarek. To niewydarzenie trwało kilka uderzeń skrzydeł, bo zaraz spłoszyło je wyjście słońca. To także wydarzyło się szybko, scenicznie.
I myślę, że najważniejszym zadaniem człowieka jest nauczyć się ze wzruszeniem głaskać gładkie śliskie głazy z górskich rzek.
Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może on się spodobać – nie obiecuj mu jednak, że będzie go otrzymywał regularnie.
Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki🍂!
Nie ignoruj zapachu mgły, pod osłoną której kruki snują swą bajędę.
Dziękuję za czytanie.
N.