otwieram okno, by posłuchać, jak szumi asfalt

Otwieram okno, by posłuchać, jak szumi asfalt.

Znałem taki przystanek autobusowy, który miał świetną akustykę. Szczególnie podczas deszczu. Siedząc pod jego wiatą, mogłem usłyszeć poszczególne warstwy każdego instrumentu – tarcie opon o nawierzchnię, pracę silnika, szmer wody tryskającej spod kół, a także wszystkie pomniejsze odgłosy, jakie wydaje byt mechaniczny w ruchu. Wpatrywałem się w zwalniające przed skrzyżowaniem i mijające mnie samochody, jakbym po raz pierwszy w życiu słyszał muzykę klasyczną, wykonywaną na żywo.

Ale przystanek przeniesiono nieco dalej od ulicy i efekt został utracony.

Teraz otwieram okno i nasłuchuję. Policyjna syrena przesuwa się po przygasłym szumie jak stalowy pręt po szarym piasku. Zaraz niknie w zaroślach rozmowy dwójki mężczyzn na pobliskim parkingu, a piasek przykrywa miękki mech niskich tonów silnika o dużym litrażu. Nierówności drogi to dźwięk zginanego bristolu. Tak siedzę i słucham, a zza uchylonego okna napływa zimne powietrze wieczoru. Metka narzuty na łóżko podryguje rytmicznie. Sznurek od rolety kołysze się, ale robi to nieznacznie, jakby był wahadłem zatrzymanego zegara, który próbuje samą siłą woli nadążyć znów za czasem.


Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać (możesz przesłać mu ten link).

Kolejny list dotrze do ciebie, być może, w przyszłą środę.

Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki (szeptanechwilkami.pl) 🍂!

Usiądź tam, gdzie najwyraźniej słychać to, co ważne.

Dziękuję za czytanie.

N.