nadpalone kasztanowce
Nadpalone kasztanowce, które drżą, i patrzę w górę, a tam co najmniej trzy warstwy liści nad moją głową, rozpięte na różnych wysokościach i wszystkie liście tak samo w ruchu, w obrębie własnej płaszczyzny. Starsza para z małym psem – mężczyzna kopie przed sobą piłkę tenisową, zielonożółtą i czystą. Spomiędzy drzew wychodzi człowiek i skręca w alejkę. Idzie i zagląda do każdego śmietnika po kolei, w tym do tego, który stoi obok mojej ławki. Owiewa mnie smród piwa. O rzut kamieniem ode mnie inny młody człowiek to szuka czegoś w trawie, to wygląda jakby próbował odnaleźć wyjście z parku tam, gdzie go nie ma, a gdzie znajduje się tylko wysoki płot. Odwracam się przez ramię i przykuwa mój wzrok duża surmia skąpana w słońcu, która łapie na liście potężne czapy słońca i jaśnieje pośród większych od siebie drzew. Starsza i młodsza kobieta okrążają park, pogrążone w rozmowie. Mijają mnie dwa razy. Chłopiec w harcerskim kapeluszu siedzi na ławce ze smutną miną, a później odchodzi.
Tyle ode mnie na dziś.
Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać (możesz przesłać mu ten link).
Kolejny list dotrze do ciebie, być może, w kolejną środę.
Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki (szeptanechwilkami.pl) 🍂!
Nieś tyle słońca, ile udźwigniesz.
Dziękuję za czytanie.
N.
Rozmowa ()
Dziękuję za Twój wkład.