Café Dziejba: Przyszła zima
Witaj.
W dzisiejszym newsletterze znajdziesz:
- najpierw kilka zdań ode mnie,
- później Dziejbę Właściwą, czyli pisanie i bajanie,
- i w sumie tyle.
Słowo wstępu
Noce zapadają szybko, ale w końcu, zbiorowym wysiłkiem, udało nam się przepchnąć czas za kolejne ze wzniesień. Witaj w Zimie i witaj w kolejnej Dziejbie.
Dziejba Właściwa
Idę na zakupy, jest sobota, (a ona do mnie mówi chodź, chodź, chodź), szósta dziesięć. Idę światem, który jest tylko dla mnie. A później odbijam się od drzwi sklepu, który okazuje się być otwarty od siódmej. Błąkam się więc chwilę, patrzę z wiaduktu, jak niebieskie, błyszczące od wilgoci wagony wywożą grudy złomu w zamglone nieistnienie, później wchodzę do piekarni z kawiarenką. Tam kupuję pieczywo i zamawiam czarną kawę. Siadam przy stoliku. Patrzę na Mikołaja, którego siecze po policzkach styropianowy śnieg, którego zamknięta w szkle udręka potrwa tak długo, jak długo będzie płynął prąd, i siedzę, i słucham disco polo. Zatapiam się w klimacie kiczu, pieczywa, staromodnych dekoracji i kawy. Bliżej siódmej zaczyna się jako taki ruch, klienci nadal wchodzą jednak pojedynczo, mogę więc podsłuchiwać indywidualne rozmowy. Obserwuję, jak prezentowany charakter każdego z kupujących odbija się na prezentowanym charakterze ekspedientki. Jest ciepło i przytulnie, kawa stygnie powoli, na poły ją piję, na poły wdycham, a ona mówi do mnie chodź, chodź, chodź.
Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać (możesz przesłać mu ten link).
Kolejny list dotrze do ciebie, miejmy nadzieję, w przyszłą środę.
Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki 🍂!
Póki trwa susza światła, zyskane minuty zbieraj jak deszczówkę.
Dziękuję za czytanie.
N.