Café Dziejba: Cienie, Masaru Imada, Malczewski, Pozytywna dyscyplina

Witaj.

W dzisiejszym newsletterze znajdziesz…

  • najpierw kilka zdań ode mnie, tekstem oraz głosem,
  • później Dziejbę Właściwą, czyli pisanie i bajanie,
  • Dziejbę Posłyszeń, czyli czego z przyjemnością słuchałem, o tym wspominam,
  • Dziejbę Obrazowania, czyli jeden obraz jednego malarza,
  • oraz Dziejbę Przekazów, czyli co czytałem.

Słowo wstępu

Kilka zdań głosem:

Po dziecięcej mapie świata brykają chyżo zwierzaki. Karawany wielbłądów depczą gorące piaski, bociany szybują nad Pomorskiem, pandy zajadają pędy bambusa. Trudno pogodzić się z myślą, że w atomowym zbliżeniu cząsteczka miasta jest szarą, zbetonizowaną strukturą. Duża ciąży odpowiedzialność na nas, kartografach codziennych wrażeń, by rysowane mapy nie zbrzydły ani dzieciom, ani nam.

Dziejba Właściwa

Stoi u mnie w salonie pod ścianą epipremnum, wysokie na półtora metra. Gdy pada na nie światło, na ścianę pada cień. W zasadzie, uprawiam nie tyle epipremnum, co jego cień właśnie. On żyje tym, co go zabija, ale, choć brak mu ciągłości w czasie, jaką ma jego analogon w chaotycznym świecie form niedoskonałych, to nie jest kruchy. Raz za razem wraca do życia, a orzący wciąż materię pług czasu może odcisnąć na nim inny kształt, ale nie narusza jego substancji (teraz, za to, słońce przetapia się przez dwie sosny, albo stapia je ze sobą, przepuszczone światło pulsuje jak w dogorywającej żarówce, a na stronie notesu przeciwnej do tej, na której piszę, drży cień długopisu i mojego pokrytego włoskami przedramienia). Może substancja cienia jest najczystsza i to z niej zbudowane jest wszystko inne, może tak naprawdę jest jedynym, co postrzegamy. A może wcale tak nie jest.

Co straciliśmy, przerzucając się na pisanie elektroniczne? Albo na maszynę? Lub też, co zyskaliśmy? Bo przecież już sam fakt, że każdy ze sposobów utrwalania słów charakteryzuje się innym tempem przebiegu tego procesu, sprawia, że myśli mają mniej lub więcej czasu na grzanie się w alembiku. To musi mieć wpływ na destylat.

Koło godziny siódmej jest jeszcze ciemno. Wyglądam przez okno, a tam za płotem jest coś jakby park, a raczej wybieg dla stada smukłych, czarnych pni, ogrodzony płotem z siatki. To Coś Jakby należy do szkoły i przedszkola, i koło godziny siódmej, gdy jest jeszcze ciemno, i Smukłe Czarne śpią i wzajemnie grzeją się ciemnością, rodzice samochodami odwożą swoje pociechy do szkoły i przedszkola. Zajeżdżają na parking, wypychają pociechy z ciepłych aut w zimny świat, a później manewrują, a ich manewry rzucają w mroczny matecznik leje światła, przez które ucieka ciemność. Światło sprawia, że duże, intensywne cienie (ty wiesz już, że lubię cienie) zaczynają miotać się po lesie, chować przed ślepiami jasności, więc niby jest w nich popłoch, ale może nie, może rosną nagłe i groźne po to, by na te krótkie momenty zapalić się życiem, rozepchnąć i krzyknąć, że ich jest świat. I cały ten śmieszny, niewielki obszar przez krótki odcinek poranka przypomina teren, na którym trwają poszukiwania zbiegłego przestępcy, a obłąkana obława, bez namysłu czy porządku, raz za razem siecze szperaczami na oślep.

Dziejba Posłyszeń

Nie potrafię napisać wiele mądrego o jazzie, napiszę więc tyle, ile się dowiedziałem. Green Caterpillar to projekt japońskiego pianisty Masaru Imady. Masaru Imada, wraz z kilkoma innymi muzykami, stworzył trio, nazwane Masaru Imada Trio +2. Płyta Green Caterpillar powstała podczas trwających dwa dni sesji nagraniowych, w studiu w Tokio, w styczniu 1975 roku.

Miły, złożony, brzmiący głęboko jazz. Bardzo mi się podoba.

Dziejba Obrazowania

Nie ukrywam, że Jacek Malczewski podobałby mi się bardziej (chodzi zapewne o prace tego malarza - przyp. red.), gdybym lepiej rozumiał symbolikę jego obrazów, lub gdyby były one prostsze w czysto estetycznym, dekoracyjnym odbiorze. Na symbolice jednak zasadza się cała sztuka ucznia Matejki. I bez względu na trudności interpretacyjne, jego obrazy niezawodnie imponują mi kolorami – tym, jak malarz nimi operuje, jak są pogodne i bogate.

Warta zobaczenia, a czasem pomijana w źródłach internetowych, kolekcja obrazów Malczewkiego znajduje się w podpoznańskim Rogalinie. Dane było mi zobaczyć tam, między innymi, jedną z bardziej znanych jego prac, Melancholię.

Dzieła te robią na żywo duże wrażenie, czego powodem może być między innymi to, że w większości malowane były na płótnach sporych rozmiarów (choć nie takich, jak znajdujący się również w Rogalinie Matejko).

Byłbym zapomniał - Malczewski był jednym z założycieli Towarzystwa Artystów Polskich “Sztuka”, tak jak Fałat, o którym pisałem tutaj czy Axentowicz, o którym pisałem tutaj.

Dziejba Przekazów

“Nasze stanowcze i pełne szacunku działanie uczy dzieci, że nieodpowiednie zachowanie nie przynosi odpowiednich rezultatów. Dzięki temu mają motywację, by je zmienić, a jednocześnie zachowują nienaruszone poczucie własnej wartości.”

Jane Nelsen, Pozytywna dyscyplina

Wiele jest dobrego i wartościowego w Pozytywnej dyscyplinie. A że jestem dopiero na początku lektury, to być może wrócimy do tej pozycji jeszcze w innej Dziejbie.


To tyle ode mnie na dziś.

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać (możesz przesłać mu ten link).

Kolejny list dotrze do ciebie, być może, w przyszłą środę.

Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki 🍂!

A symbole, wszechobecne symbole - jak je tworzyć? Jak odkrywać? Jak niszczyć?

Dziękuję za czytanie.

N.