Café Dziejba: Bystra, Fałat, Sebald, Marconi Union
Café Dziejba jest projektem wielopostaciowym, przede wszystkim jednak – literackim. Jest także zabawą. Jego twórcą jestem ja, Norbert Kaźmierczak. Pisuję również opowiadania oraz teksty zupełnie nieforemne.
Ten newsletter zaleca się konsumować z kubkiem ciepłego napoju i kromką czasu w dłoni.
Witaj.
Słowo wstępu
Wygląda na to, że okoliczności wynoszą mnie wciąż dalej i wyżej, tak że patrzę na świat z dalekich okien, i świat na mnie także. Mój wzrok podąża w dół Bystrej. Wilgotnym śniegiem bieleją dachy domów. Krajobraz jest we władaniu mgły. Zgodnie z jej kaprysami o poranku niebiesko-brzoskwiniowe niebo konturuje nie aż tak odległe wzgórza lub nie.
Dane było mi zobaczyć uśmiech zimy, i za to jestem wdzięczny. Miałem jednak trudność z odpowiednim przetworzeniem tego, co mi się jawiło, na język słów. Obiecuję sobie następnym razem bezbrzeżniej się zapatrzać, a póki co - wsiąkam we mgłę.
Dziejba Właściwa
Tak było, nie inaczej:
- Atmosfera nocnej wyprawy na blok operacyjny jest głęboko oniryczna. Stalowy klimat, nagość, ból, kojące głosy, w końcu odpoczynek na sali, wszystko to ma w mojej pamięci konsystencję miękkiego masła. Jest jakieś, ale jednak nieuchwytne i nie w pełni dostępne.
- Na szczycie stalowej drabiny, prowadzącej na szczyt stalowego komina, siada szara sierpówka. Przysiada zresztą nie tyle na drabinie, co, zdawałoby się, na materializującym się w powietrzu kontraście, napięciu pomiędzy surowością a łagodnością form.
- Piję z termicznego kubka kawę ciemną jak celebrujący samego siebie wieczór za oknem. Kawa jest ciepła i miękka, smakuje jak dobro i senne, niejawne marzenia.
- Słońce jak światło rzutnika migocze na środku świata, wyświetla film o anarchicznych konstrukcjach drzewnych, czarnych deltach uchodzących do nieba, i trzech dużych ptakach, które ujrzałem, których więc losy, w ten czy inny sposób, splotły się z moim.
- Późnym popołudniem wzeszła gwiazda z gatunku sol vulgaris, duży okaz, futrzasty, obchmurzony rozżółconym jaśnieniem. Otarł się cielskiem o gałęzie jaworu, tak że te schowały się na moment, odgięły, po czym z energią wróciły na swoje miejsce, oszołomione i dumne, bo spotkał je zaszczyt dotknięcia bóstwa.
- Na brzegu dachu siedzi sroka. Nagle zeskakuje z niego, lecz zamiast od razu rozłożyć skrzydła, nurkuje najpierw z gracją i bravado, by później dopiero rozłożyć ramiona i zaczarować nimi powietrze.
- Skrzydła mgły przesłoniły wzgórza Beskidu. Na pomarańczowych modrzewiach śnieg leży cienką warstwą, jakby wmieszany w igły, gałązki i szyszki. Na świerkach siedzi ciężkimi porcjami. Poranek nie zna słońca, wstrzymał zachmurzony oddech, jakby bał się zdmuchnąć te pierwsze dary zimy.
- Po kolejnej nocy modrzewie są już tylko wątłym stelażem dla rozbudowanych, pysznych konstrukcji z białego surowca. Sikorki plączą się po komnatach tego nowego świata, w którym wydają się śmiesznie małe, jakby szukały się nawzajem, nawołując po ptasich imionach.
- Za rozszarpanym przez nawiany śnieg konturem brzozy, światła osad migoczą jak diody w telefonicznej centrali. Pulsują pod dyktando wiatru albo sił, których nie rozumiem.
Dziejba Posłyszeń
Do poczytywań, pomyśleń i odprężeń - Marconi Union.
Ten brytyjski zespół znany jest głównie z uworu *Weightless *(który odkryłem niedawno - dziękuję za polecenie). Tymczasem album Different Colours z roku 2012 zaskoczył mnie ciepłem brzmienia i pogodnym rytmem.
Dziejba Obrazowania
W Bystrej, której współczesny stan dane jest mi oglądać z okien, przed stu laty mieszkał, pracował i zmarł Julian Fałat. Można tu odwiedzić muzeum jego życia i twórczości, zlokalizowane w wybudowanej przez malarza willi z pracownią, zwanej “Fałatówką”.
Dziejba Przekazów
Nie spotkałem się dotąd z tak meandrującą książką. Wydaje mi się być ona w całości jakby dygresją do jakieś historii, której istnienia możemy się tylko domyślać. Samotność szumi jak fale morza, gdy tylko ją otworzyć. Przemijanie można podnosić z brzegów stron jak muszelki. Ale całość nie przybija, nie cały czas, syci za to literacko.
“Nie sądzę, by ci mężczyźni wysiadywali dniem i nocą nad morzem po to, by, jak sami twierdzą, nie przegapić chwili, gdy nadciągają merlany, podpływają flądry albo dorsz zbliża się do brzegu - chcą po prostu przebywać w miejscu, w którym świat mają za sobą, przed sobą zaś tylko putkę.”
W.G. Sebald, Pierścienie Saturna
Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać (możesz przesłać mu ten link).
Kolejny list dotrze do ciebie, miejmy nadzieję, w przyszłą środę.
Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki 🍂!
Mgły niech kryją wzgórza, ale ty nie kryj nic.
Dziękuję za czytanie.
N.