Café Dziejba: Artefakty
Wyszedłem na spacer z aparatem, ale palec przymarzł mi do spustu migawki. Zanim zdążyłem go uwolnić, wykonałem serię zdjęć, na których niechcący uchwyciłem migrację Artefaktów. Zauważyłem to dopiero w domu, importując zdjęcia do programu Darktable. Artefakty, rzecz jasna, chciały pozostać niezauważone, dlatego przemykały za plecami wszystkich. Na ich nieszczęście, trzymałem akurat aparat skierowany w tył.
Spośród postaci, których było około dwudziestu, udało mi się zidentyfikować cztery. Wymienię je poniżej, choć na własne potrzeby i ze względu na chęć prowadzenia przyszłych obserwacji, stworzyłem też tabelkę, uwzględniającą szczegóły wyglądu i okoliczności spotkania. Udostępnię ją zainteresowanym.
Mieliśmy więc:
- jedną wychudzoną Średnią Kroczącą (uciekła, sięgnąwszy wpierw dna – nawet nie tyle z powodu, co na wypadek kryzysu),
- smutnego kustosza Galerii Sztuki Sztucznej (w pełni internetowa galeria dzieł stworzonych przez AI [projekt dofinansowany ze środków państwowych] przyciągała głównie roboty, jednak nawet im sztuka sztuczna wkrótce się przejadła),
- Echo Dziecięcej Radości (że też ona nie wyginęła jeszcze!),
- Satysfakcję-z-życia (ustaliłem z pewnością, że by żyć, musi ona współdzielić habitat z Dość-posiadaniem, któremu jednak poważne straty zadały w ostatnich latach dwa szkodniki: Stan-posiadania-definiuje-wartość-człowieka oraz Im-dłużej-żyję-tym-powinienem-posiadać-więcej.),
Cała ta zbieranina duchów na serii nieostrych zdjęć przedstawiała sobą widok raczej cudaczny, a do tego słodko-gorzki. Cieszyłem się, że podjęły one wędrówkę, bojąc się jednocześnie o ich dalszy los. Wiedziałem już jednak, by odtąd obiektyw aparatu zawsze kierować tam, gdzie nie kieruję spojrzenia.