23 VI 2026

Wchodzi Jan Kastor. W innych okolicznościach maskowałby świst oddechu, dusząc go poniekąd w sobie. Teraz stoi na środku kawiarni i sapie ciężko i głośno. Aranżowane na kliniczny klimat wnętrze jest przestronne. Stoliki stoją luźno w równych odstępach, przy nich siedzą ludzie wpatrzeni w laptopy. Unoszą do ust kubki z kawą, nie patrząc na nie i nie myśląc o nich, i odstawiają je ostrożnie. Jan Kastor spogląda na srebrny zegarek Casio na lewej ręce, później podnosi na wysokość wzroku kawałek wyrwanej z zeszytu kartki w kratkę. Fragment papieru trzęsie się w jego spoconych palcach. Napis, sporządzony niebieskim tuszem, stracił ostrość, lecz nadal wyraźnie głosi: “zadzwoń do 16, jeśli chcesz…”, i tu się urywa. W drugiej linii jest jeszcze numer telefonu, którego teraz Jan nie czyta, a zamiast tego robi trzy wielki kroki w kierunku pierwszego zajętego stolika i pyta głośno:

– Czy pożyczy mi pan telefon?

Klimatyzowane do poziomu dyskomfortu pomieszczenie przyjmuje jego pytanie i zaraz wyrzuca poprzez systemem kanałów wentylacyjnych poza siebie. Z pokrytego glazurą potu nagiego torsu Jana bucha ciepło. Pieką go oczy, gdy wbija spojrzenie w mężczyznę w białej koszuli, który wyjmuje z ucha jedną białą słuchawkę i spogląda na Jana, jak na rysę na lakierze samochodu.

– Słucham? – pyta.

– Potrzebuję zadzwonić – mówi szybko Jan.

Siedzący przy stoliku kręci szybko głową i zbywa tę prośbę, po minie dając poznać, że uważa ją za absurdalną. Zakłada słuchawkę i przeprasza kogoś na ekranie laptopa. Jan spogląda na Casio. Obraca się, zatacza jak człowiek pijany i biegnie do kolejnego stolika. Dziewczyna o czarnych włosach siedzi tyłem do niego. Ma na uszach duże, różowe słuchawki. Jan potrząsa jej ramieniem.

– Czy mogę zadzwonić? – pyta, gdy ta odwraca się, zaskoczona – Błagam. Jeden telefon. To potwornie ważne, błagam.

Dziewczyna z wahaniem, ale bez niechęci, włącza ekran wybierania numerów i podaje telefon Janowi. Jan nieporadnie chwyta urządzenie w lewą dłoń, w dwóch palcach prawej trzyma kawałek papieru, środkowym palcem prawej wpisuje jedną cyfrę po drugiej. Nagle ekran robi się czarny. Jan uderza kilka razy palcem w ekran, po czym obraca telefon w kierunku dziewczyny.

– Ojej – mówi ona, naciska kilka razy przycisk blokady – miałam rzeczywiście kilka procent baterii…

Jan jęczy i oddaje urządzenie. Spogląda na Casio. Rozgląda się. Łapie kontakt wzrokowy ze szczupłym chłopakiem spod okna. Chłopak unosi swój telefon w zapraszającym geście. Jan dopada do niego, wpisuje numer i tym razem udaje mu się go wybrać do końca. Przykłada telefon do mokrego ucha. Po kilku sygnałach odzywa się w słuchawce kobiecy głos:

– Spóźniłeś się.

Serce i oddech Jana stają w miejscu. Spogląda na Casio.

– Ale przecież… – mamrocze przez wyschnięte usta – przecież jest… – spogląda na Casio raz jeszcze i widzi, że…


Tyle ode mnie na dziś.

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać (możesz przesłać mu ten link).

Kolejny list dotrze do ciebie, być może, w kolejną środę.

Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki (szeptanechwilkami.pl) 🍂!

Dumajmy.

Dziękuję za czytanie.

N.