2 listopada 2025: 7 szpitalnych piękien
-
Brązowo wiszą kiście klonowych nosków, dojrzałe, gotowe do zbioru i zabutelkowania, zalania deszczem, doprawienia słońcem, przerobienia na jesienną nalewkę par excellence.
-
Niebo jest dziś przekładanym ciastem, puszystym i barwnym, w które słońce raz po raz wbija widelczyk i skubie z namysłem, zanim wieczór zabierze talerzyk i przetrze stół szarą szmatką.
-
Czerwona postać pielęgniarki na przycisku w toalecie jest tak zgrabna, urocza i stereotypowa, że spodziewam się, że gdy ją przyzwę, wyrośnie ona przede mną natychmiast jak hologram, gotowa służyć ciepłem i pomocą. Tak, czy inaczej, przycisk ten (kto wie, czy działający) dodaje dziwnej otuchy.
-
Duch Muzyki wpływa przez okno jak istota z filmu Studia Ghibli, kładzie mi dłonie na uszach i wyczarowuje oazę odcięcia od Wokół, podarowuje na chwilę włączenie do równolegle biegnących dźwięcznych światów.
-
W życiu, w którym studnia czasu wydaje się być wiecznie na granicy wyschnięcia, ciężko jest wylać choć kubek na ziemię, na suchy piach, dla czystej uciechy i kontemplacji nad jego naturą. Tutaj darowany jest czas w formie pustej i powolnej. Dostajemy czas-niewdzięczną-glinę, z której można jednak lepić nieokrzesane lecz kochane twory myślowe, myśli-dzieci, myśli-ratowane-szczeniaki.
-
Już w ciemności, zza okna klon macha do mnie jak bajkowe drzewo, życząc pyralginowych snów.
-
Nitki deszczu, rozplecione na szybie jak pajęczyny, łapią światło i ciemność, i trzymają je wbrew ich woli, inkarnowane w rozpłaszczone sfery, które obserwują świat wewnątrz i na zewnątrz.
Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym newsletterem z kimś, komu może się on spodobać – nie obiecuj mu jednak, że będzie go otrzymywał regularnie.
Zachęcam też do zapisu na newsletter Dominiki🍂!
Naucz się obchodzić zręcznie z trudną gliną czasu.
Dziękuję za czytanie.
N.