gatunki jesiennych drzew

Biorę do rąk lornetkę, laptop, telefon i kubek kawy, i podtrzymując te nieporęczne przedmioty dziwnymi zagięciami ciała, wychodzę na balkon. Widzę przez soczewki, że dzikie wino wkrada się w materię krajobrazu na sposób karmazynowych wełnianych nitek, włochate i puszyste rozwiał je wiatr po balkonach i murach, nawlókł na szczyt wysokich sosen. Orzech włoski, który przez całe płodne dni roku zapełniał lukę w przestrzeni swoim szerokim gabarytem, wkrótce znów odsłoni widok na drugą stronę osiedla. Będzie to widok mniej ciekawy, niż jego brak. Nieco na lewo rosną dwa jarzęby, jeden z nich wyraźnie intensywniej przeżywa tę przejściową porę. Szalone liście-lustra w labiryntach kształtów topol - drżą. Topole robią się powoli lekkie. Cis ciemnieje w zieleń świeżą i głęboką, a jego kulki czerwone błyszczą jak słodkie cukierki. Ałycza rozgałęzia się tuż przy ziemi, tworząc krzewiastą kępę, a jej małe listki mozaikują płat ogrodu w cytrynowo-limonkowy wrzask. Robinia akacjowa, ona także swój chlorofil już oddaje w pastelowych pasmach. Klony wiszą gęsto skrzydlakami w brązowych zbiorach.


Chwyć lornetkę i patrz.

    Dołącz do rozmowy